Płacz jak afrodyzjak – mawiają
Płacz nie musi w żadnym razie być oznaką słabostki (na niektórych działa jak afrodyzjak), ani też sposobem dyktowania czegokolwiek świadkowi tegoż. Na odwrót płacz jest swego typu uhonorowaniem osoby, która go widzi. Łzy mogą popłynąć w sekundach rozkoszy bądź nagłej ulgi.
Ponadto mogą one być drogą do zbliżenia z kimś. Agnes Turnball opowiada o swym uniesieniu, gdy przekazywano jej honorowy stopień naukowy: “Kiedy stałam, czekając na tę chwilę, łzy popłynęły po policzkach mego męża.
Wcale nie pomyślałam nawet, iż może to dla niego znaczyć tak wiele, tak aby aż płakał!” Dzięki temu wylewnemu okazaniu emocji, ich związek wygrał więcej niż dzięki jakiejkolwiek kombinacji słów, to działało jak afrodyzjak.
Poeta Robert Herrick nazywa łzy “szlachetnym językiem oczu”. Jako że eksperci twierdzą, iż w większości porozumiewamy się bez słów, to łzy, jeśli płyną szczerze, zdołają być rodzajem zbliżenia.
Moja towarzyszka życia, która posiada unikatowy zakres różnorodnych uczuć, stale płacze, jak słyszy jakieś zadziwiające, jednak zacne wiadomości. Kiedy, na przykład, wchodząc w drzwi mówię, iż pewne pismo zamówiło u mnie materiał, ona zarzuca mi ręce na szyję i płacze.
Względnie kiedy nachylamy głowy w modlitwie, a nasza dziewięcioletnia córa dziękuje Bogu za swojego braciszka, matkę, papę, ukochanego psa oraz hamburgery, wiem, że moja kobieta uniesie głowę, a w oczach jej pojawi się lśnienie łez. Czy ta predyspozycja do łez znamionuje jej słabość?
Kompletnie na odwrót! Ona jest najsilniejszą kobietą z każdych, które znam. Płacząc, pozwala mi dokładniej spojrzeć w swoje serce.
